Bóg jest miłością największą

„Wychwalam Cię, Panie, że rozgniewałeś się na mnie, lecz Twój gniew się uśmierzył i pocieszyłeś mnie” (Iz 12,1)

 Zbuntowane słowa, zarzuty, wyrzuty, skargi i uwagi na temat tego, co powinnam były
jak smagnięcia biczem. Czy byłam na to gotowa? Nie, miłość liczy na miłość. Wierzyłam,
że moje dziecko nie zada mi świadomie bólu. Przecież chciałam jak najlepiej, przecież dałam tyle ile tylko mogłam dać.
Moje kochanie… Wiem, że kiedy ktoś cierpi, to szuka winy w innych. I kiedy nie można poradzić sobie z życiem, najłatwiej zranić najbliższych. Ja to rozumiem. Ale wiem też,
że chociaż czasem kapią mi łzy i złość próbuje być najważniejsza, to jutro moja miłość do Ciebie będzie jeszcze większa. Nic nie może zmniejszyć jej siły. Nawet jeśli Tobie w chwili skruchy wydaje się, że nie masz do niej prawa, że nie zasługujesz, to pamiętaj – na miłość nie można zasłużyć. Po nią można przyjść, wtulić się w jej skrzydła, pozwolić, by dodawała sił i towarzyszyła w każdej chwili życia.

*
Bóg jest miłością największą. Nie ma większej. Stworzył nas z miłości, obdarzył nią
i każdego dnia w sposób nieskończony wylewa na nas swoje łaski. A my tak często,
jak zbuntowane nastolatki tupiemy nogami, obrażamy się i wiemy swoje. Krzyczymy,
że nie miał prawa, że powinien nas chronić, że to jest niesprawiedliwość, że… Brak nam wiary w dobre intencje Boga, w tę Jego miłość, która daje, chroni, towarzyszy i umacnia. Odwracamy się od Niego, zapominamy. A może też wydaje się nam, że nasze czyny przekreślają możliwość powrotu? Może to strach, może pycha, może lęk?
A wystarczy tylko przyjść, zawierzyć, oddać wszystko Jemu. Miłość i miłosierdzie Boże
nie ma sobie równych. Jeżeli umie przebaczyć człowiek, to czyż miałby nie umieć tego Bóg?

cdn.

Ten wpis został opublikowany w kategorii krok po kroku, czyli wszystkie wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.