Przy stole z nieprzyjaciółmi

Mt 26,14-25
„……. Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu .
A gdy jedli, rzekł: Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi.
Bardzo tym zasmuceni zaczęli pytać jeden przez drugiego: Chyba nie ja, Panie?
On zaś odpowiedział: Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany.
Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził.

Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: Czy nie ja, Rabbi?
Odpowiedział mu: Tak jest, ty.”

*

A gdybym to ja chciała spędzić święto z przyjaciółmi? Też zapewne poprosiłabym
o przygotowanie dla nas przyjęcia. Może zrobiłabym to sama? Położyłabym czysty
obrus, zastawę, ustawiłabym półmiski z przysmakami i dodałabym jeszcze kwiaty.
Tak, starałabym się bardzo, żeby było to miłe spotkanie. Ba, niezapomniane!
Zwłaszcza, gdybym wiedziała, że „czas mój jest bliski”. I niekoniecznie musiałyby
to być moje ostatnie dni życia . Może po prostu wyjazd gdzieś daleko, na bardzo długo?
Cieszyłabym się na to spotkanie i wspólną ucztę, choć w sercu zapewne byłby smutek wynikający z wizji rozstania.
A gdybym tak jednak wiedziała, że wśród tych, których zaprosiłam będzie ktoś, kto
już wkrótce zawstydzi się przyjaźni ze mną i nie przyzna się, do tego, że mnie zna?
Byłoby ciężko….
A co, jeśli miałabym też świadomość, że jeden z przyjaciół okaże się zdrajcą?
Czy umiałabym usiąść z nim przy jednym stole, podzielić się chlebem? Wątpię.
Obawiam się też swojej reakcji na jego jawne przyznanie się do planów względem mnie.

Wobec tego, co stało się wieczerniku i wobec moich podejrzeń względem mojego zachowanie przypominają mi się inne słowa Jezusa zapisane przez ewangelistę:
„Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują” (Mt 5,44).

To takie nowe, dzisiejsze spojrzenie na słowa Ewangelii tyle już razy przecież słyszane.

Ten wpis został opublikowany w kategorii krok po kroku, czyli wszystkie wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *