Bóg nie czeka na wielkie gesty

„A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre” (Rdz 1.31)

Pierwsza laurka, jaką od Ciebie dostałam była dla mnie cudem nad cudami.
Kilka krzywych kresek, w które włożona była cała miłość stało się źródłem wielu wzruszeń
i olbrzymiej wdzięczności za ten prezent. Cenieni artyści nie dostrzegliby w tym rysunku arcydzieła. Ja jednak widziałam. Zawarte w nim było przesłanie bezwzględnej miłości
i dziecięcego oddania. Dostałam to, co akurat mogłam dostać. Nie mogły to być perły
i złoto, bo ich nie miałeś. Nie mogłeś w prezencie wysprzątać mieszkania i przygotować kolacji, bo jeszcze tego nie umiałeś. A jednak dałeś mi radość i dumę z tego gestu,
z chęci, z miłości, którą zostałam obdarowana.
Twoja miłość rosła wraz ze zrywanymi kartkami kalendarza. Wciąż przytulała się i dawała buziaki. Tak za nic i zapewne za wszystko. Obdarowywała czułością wpychając się wciąż na moje kolana. Bezinteresowna miłość wyrażająca się adoracją i uwielbieniem okazywanym
w tak prostych i czytelnych gestach. Czegóż chcieć więcej od dziecka?
Z czasem ta coraz starsza Miłość zaczęła kalkulować, oceniać sama siebie i wstydzić się pewnych gestów. Krytykowała swoje dzieła, swoje wysiłki, tracąc wiarę w to, że można zachwycać się nawet niedoskonałością. Można. Mam nadzieję, że kiedyś uwierzysz,
że kiedyś sam to odkryjesz.

*
Bóg nie czeka na wielkie gesty. Nie musimy być najmądrzejsi, najzdolniejsi, najbardziej wierzący, najbardziej pokorni żeby nas kochał. Każdy gest, każda krzywo narysowana laurka jest dla niego radością, jeśli tylko kreska rysowana jest z miłością. On wie, na ile nas stać i nie oczekuje w danej chwili niczego więcej. Nasze intencje liczą się wielokroć bardziej niż końcowy efekt. Jeśli nie wszystko wychodzi? Bóg najlepiej wie, jak bardzo jesteśmy słabi i nieudolni. Jak mocno musimy się starać, żeby rysować prosto i nie pozaginać rogów kartki, którą nam dał. On umie docenić nasze intencje i zapewne cieszy się o wiele bardziej niż każda mama z nie do końca czasem udanych prób stworzenia idealnego rysunku. Kocha nas nawet, a może przede wszystkim w naszych niedoskonałościach, ciesząc się, kiedy mimo upływu lat wpychamy się na Jego kolana. On kocha w nas dzieci,
którymi dla Niego nigdy nie przestajemy być.

Cdn.

Ten wpis został opublikowany w kategorii krok po kroku, czyli wszystkie wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na Bóg nie czeka na wielkie gesty

  1. Karina pisze:

    Piękne 🙂 Bo dla Niego liczy się nasza miłość

    https://zycbogiem.blogspot.com/

  2. DzieckoBoga pisze:

    Liczą się szczere intencje i prostota, bo ja nie mam Mu nic do zaoferowania, bo wszystko co mam jest od Niego! 🙂

Możliwość komentowania została wyłączona.