O zmartwychwstaniu w drodze do Emaus

Ksiądz zadał mi pytanie, czy wierzę w zmartwychwstanie? Zawahałam się.
Wierzę w Jezusa, wierzę Jego słowom. A jednak trudno było mi z pełnym przekonaniem odpowiedzieć, że tak – wierzę w zmartwychwstanie.

Wiele lat temu na świecie pojawił się ktoś, kto miał go zmienić. Swoim życiem i nauczaniem pokazał, że może to zrobić. Pociągnął za sobą tłumy, powołał apostołów, zgromadził liczne grono uczniów, którzy uwierzyli w Niego i Jemu. Dopóki żył, wiązali
z Nim liczne nadzieje. Mieli też zapewne swoje wyobrażenia i marzenia związane z Jego obecnością wśród nich. Przecież pokazał swą moc – uzdrawiał, wskrzeszał, wyganiał złe duchy, obiecywał, że nawet gdy odejdzie, to wróci. Miał moc, był kimś! I  mógł wyzwolić Izrael… . Na to liczyli.

Nagle ten ktoś umarł. Odszedł w udręce, jak nędzny opryszek, między innymi łotrami.
I na dodatek ktoś wykradł Jego ciało – zbezcześcił świętość. Ulotniły się nadzieje i marzenia. W takim momencie łatwo jest zapomnieć o obietnicy zmartwychwstania.
Bo czym ono jest? Czymś nowym, jeszcze nie sprawdzonym, trudnym do pojęcia nawet tym, z którymi był najbliżej.

Ucieczka do Emaus pełna jest żalu i pytań o to, co tak naprawdę się stało. Nieobce są mi te rozterki. Stajemy przecież wobec nich w przypadku niemal każdej śmierci. Pytania: „jak to, dlaczego?” i rozpacz, bo „nie tak miało być” przepełniają niemal zawsze pierwsze dni
po stracie. Czy mogę więc dziwić się uczniom? Przecież w ich odczuciu nie tak miało być! Zostawili wszystko, by pójść za nim, a Jego już nie ma.

A jednak jest. Lecz mimo iż dołącza do ich wędrówki, to ich oczy są jakby na uwięzi.
Nie rozpoznają Go, choć dużo o Nim mówią, wspominając to, co się wydarzyło.
Pojawienie się wędrowca jest jednak okazją do dialogu z nim. Jego słowa napomnienia
i przypomnienia są początkiem zrozumienia. Wspólna wieczerza doprowadza do rozpoznania w towarzyszu drogi Boga. Żywego Jezusa.

To właśnie jest wskazówka do tego, żeby uwierzyć w zmartwychwstanie. Żeby to się stało, trzeba zacząć z Jezusem rozmawiać, a nie tylko o Nim mówić.
Również uwaga Grzegorza Wielkiego jest dla mnie kluczem do zrozumienia, jak przejrzeć –„To nie przypadek, że uczniowie nie rozpoznali Jezusa, kiedy słuchali Jego nauki. Rozpoznali Go dopiero wtedy, kiedy Jego naukę zaczęli wypełniać”.

Uczniowie wypełnili ją poprzez otwartość i troskę o samotnego wędrowca.
W obcym człowieku dostrzegli bliźniego, a przez to ich oczy przejrzały i uwierzyli
w zmartwychwstałego Jezusa.

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii krok po kroku, czyli wszystkie wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *