Echo Jego słów

Czy po ogłoszeniu Jana Pawła II świętym mój świat się zmienił? Nie. Ale zatrzymałam się na chwilę. Kanonizacja i wspomnienia o kochanym człowieku – papieżu, który wydawał się być wiecznym pozwoliły mi wrócić do tego, czego wielokrotnie słuchałam, a jednak tak jakbym nie słyszała.
Napiszę o tym, żeby nie zapomnieć. Żebym mogła wrócić do notatek i jeszcze raz przypomnieć sobie wczorajsze refleksje.

„Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od Was nie wymagali”

Czy ja w ogóle  potrafię wymagać od siebie, czy raczej tylko wymagam od innych?
Czy stawiam przed sobą zadania? Czy umiem pracować nad własnymi słabościami?
Czy zauważam taką potrzebę?
Trudno samemu przed sobą przyznać się do tego, że…  nie wymagam. No, może troszeczkę ale na pewno zbyt mało. Zadowolenie z wypełnienia zadań niejako „zadanych” wystarcza, żeby pomyśleć: „Jestem w porządku. Zrobiłam to, co do mnie należało”.  Wczoraj mocno, wręcz dobitnie dotarło do mnie, że to za mało. Dlatego chcę podjąć trud stawiania sobie wymagań, chcę przemienić siebie. Przecież nigdy nie jest za późno.

„Nie lękajcie się!”

Lękam się. Tyle mam marzeń, pomysłów, tyle chciałabym powiedzieć, zrobić. Chciałabym chociażby otworzyć się i odważnie powiedzieć „oto jestem” – pomogę, potrafię, zrobię to, dam radę. A wciąż paraliżuje mnie lęk. Tylu rzeczy nauczyłam się w życiu, a nie wykorzystuję ich skrępowana jakimiś nieuzasadnionymi obawami, wykrętami które sama sobie wymyślam. Marnuję ewangeliczne talenty, chowam je na jakieś tam „kiedyś”, później”, „jeszcze nie teraz” i rodzi to we mnie frustrację. Już tak nie chcę – chcę żyć.
Dla innych i dla siebie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii krok po kroku, czyli wszystkie wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.