Dziewięć miesięcy Adwentu

Adwent okresem postu i wyrzeczeń czy radosnego oczekiwania?

W poprzednich wiekach adwentowi nadawano wymiar bardziej pokutny i ascetyczny. Odmawiano sobie rozrywek, dobrego pożywienia, skupiano się na swego rodzaju ćwiczeniach duchowych, mających prowadzić ku doskonałości w oczekiwaniu na ponowne przyjście Chrystusa. Dziś bardziej chyba koncentrujemy się na organizowaniu przyjęcia wigilijnego i kupowaniu prezentów niż na wymiarze duchowym. Sprzyja temu klimat, jaki towarzyszy naszym przygotowaniom do świąt. Świąteczne piosenki, reklamy, choinkowe ozdoby i wystawy sklepowe pełne mikołajków, aniołków, świeczek i brokatu zachęcają
do kupowania, poddania się pewnej magii, budowania nastroju, ale jednocześnie odbierają
w pewnym sensie treść, jaką niesie ze sobą ten czas.

Jak więc przeżywać okres adwentu – poddać się ogólnemu zamieszaniu związanemu z szałem przygotowań porządkowo – zakupowych, czy pozwolić sobie na więcej skupienia na samej jego istocie?

Czasami, żeby zrozumieć to, co najważniejsze trzeba znaleźć jakąś analogię. Mnie pomógł ją dostrzec mój przyjaciel, człowiek niezwykle wrażliwy i umiejący w prosty sposób wskazać to, co naprawdę ważne. Pokazał mi jak bardzo adwent przypomina czas, w którym matka przez dziewięć kolejnych miesięcy przygotowuje się na spotkanie ze swoim dzieckiem.
Czy jest to czas radości, czy wyrzeczeń? Pierwszą odpowiedzią, jaka się nasuwa jest ta, że oczywiście jest to czas radości. I to szczególnej, bo przepełnionej miłością i tęsknotą nie za tym, co było, ale za tym, co ma dopiero nadejść. Towarzyszy jej budowanie wyobrażeń o tym, jak to będzie, kiedy pierwszy raz będzie można wziąć maleństwo na ręce, zobaczyć jego pierwszy uśmiech, pierwszy krok, usłyszeć pierwsze słowo. Po prostu cieszyć się jego obecnością. Każdy dzień, to dojrzewanie do tego spotkania i budowanie niezwyklej więzi.
To nadzieja na to, że dojdzie do cudu narodzin. To radość oczekiwania i przygotowań zewnętrznych i wewnętrznych.

Każda matka wie, jak wiele umiałaby poświęcić po to, by stworzyć dla własnego dziecka jak najlepszy świat, dać mu wszystko to, co najkorzystniejsze dla jego rozwoju. I niejedna poświęca. Rezygnuje z dotychczasowego trybu życia, przyzwyczajeń. Podejmuje wyzwania związane ze zmianą diety, porzuceniem palenia, wycisza się i żyje tak, żeby w jak najmniejszym stopniu nie zaszkodzić cudowi, jaki się w niej rozwija.

Bywa i tak, że wyrzeczenia te przybierają formę całkowitego poświęcenia się w imię dobra nienarodzonego dziecka. Wiążą się z rezygnacją z pracy, koniecznością spędzenia wielu miesięcy w szpitalu. Ale to wszystko nie jest tak naprawdę postrzegane, jako wyrzeczenie. Każdej takiej decyzji, czy wyborowi towarzyszy świadomość, że warto, że po prostu
nie można inaczej.

W pewnym momencie przychodzi też czas na przygotowanie miejsca dla oczekiwanego dziecka, na zbudowanie mu malutkiego świata składającego się z łóżeczka, wózka, kolorowych zabawek a może i nawet z własnego pokoiku. Tu też rodzice są skłonni wiele poświęcić, odmawiając sobie różnych rzeczy po to, by stworzyć dziecku bezpieczny, szczęśliwy świat. Teraz najważniejszy jest ten mały człowieczek, na którego przyjście czekają. To on będzie centrum ich świata i jemu poświęcą swój czas i każdą myśl. Wszystko z miłości do niego.

Taki sam jest adwent. Jest czasem oczekiwania na cud narodzin, jednocześnie będący czasem przygotowania po to, by radość mogła być jeszcze większa.

Ten wpis został opublikowany w kategorii krok po kroku, czyli wszystkie wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *