Przykre. Dlaczego nie potrafię z dziecięcą ufnością uwierzyć i przyjąć tego, co dostaję?
Bo cuda są. Ja o tym wiem, ale kiedy sama jestem świadkiem cudu, kiedy to w moim życiu i na moją prośbę Pan Bóg dokonuje tego, co po ludzku niemożliwe, to nagle jakiś paskudny wewnętrzny głos zaczyna wszystko kwestionować. Zaczyna rozbierać na części pierwsze
i racjonalizować. Po pierwsze ten głos udowadnia mi, że cuda tak po prostu się nie dzieją. Po drugie, to wcale nie Pan Bóg sprawił, tylko był to zbieg okoliczności. Po trzecie, to za bardzo panikowałam – i bez moich próśb pogoda by się poprawiła, zguba znalazła, babcia wyzdrowiała, zdążyłabym na autobus itd. A po czwarte, to czym sobie zasłużyłam na to, żeby to właśnie mnie zdarzały się cuda?
Jestem świadkiem wielu cudów, więc proszę „Jezu, przymnóż mi wiary”.

witam. natrafiłam na tego bloga przypadkiem , i od razu 'wsiąknęłam ’ wszystkie wpisy . I dziękuje Bogu że tak sie stało , a Pani że znajduje czas aby dzielić się swoimi przemyśleniami – bo są one piękne . to wspaniałe jak potrafi Pani odnajdować tak wiele cennych odkryć w małych rzeczach . Bardzo dobrze panią rozumiem , i odnajduje w pani słowach część siebie . dziękuje 🙂
Dziękuję za te miłe słowa 🙂 Całkiem niedawno odkryłam, ile czerpię z podczytywanego przeze mnie bloga, więc jeśli ktoś cokolwiek zyska czytając moje wpisy, to będę ogromnie szczęśliwa.